Oto rzecz, którą większość stron o tym miejscu chowa cztery ekrany niżej, więc podajemy ją na początku: Fushimi Inari Taisha jest bezpłatna. Nie ma kasy biletowej, bramy, która się zamyka, ani godziny zamknięcia. Możesz wejść o czwartej po południu z grupą wycieczkową albo o czwartej nad ranem zupełnie sam i nikt cię nie zatrzyma ani razu.
Ten jeden fakt zmienia to, czego powinieneś szukać. Nikt nie sprzedaje wstępu do Fushimi Inari, bo wstępu nie można sprzedać. To, co sprzedają wycieczki na tej stronie, to dzień: godzina przyjazdu, miejsca, które zobaczysz później, i ktoś, kto potrafi ci wytłumaczyć, na co patrzysz.
A jest co tłumaczyć. Świątynia została założona w 711 roku przez klan Hata i przeniesiona u stóp tej góry w 816 roku. Jest główną świątynią około trzydziestu tysięcy świątyń Inari w całej Japonii — więcej niż jakiekolwiek inne poświęcenie w kraju — a Inari jest bóstwem ryżu, a przez rozszerzenie dobrobytu, a przez kolejne rozszerzenie biznesu.
Dlatego jest dziesięć tysięcy bram. Każda torii na tej górze została opłacona przez kogoś: firmę, rodzinę, sklepikarza, w podzięce za spełnione życzenie albo w nadziei na następne. Czarne znaki namalowane wzdłuż prawej nogi każdej bramy to nazwisko darczyńcy i data jej postawienia. Mała zaczyna się od około czterystu tysięcy jenów, a duże przy samym dole przekraczają milion.
Gęsty podwójny rząd tuż za głównym hallem to Senbon Torii — dosłownie „tysiąc torii”, i rzeczywiście jest ich ponad tysiąc w samym tym odcinku. Rozdziela się na dwa równoległe tunele i znowu łączy. Zwyczajowo wchodzi się prawym, a schodzi lewym. Jest to też, o jedenastej rano w listopadzie, jeden z najbardziej zatłoczonych stu metrów w Japonii.
Powyżej góra szybko się wyludnia. Yotsutsuji, skrzyżowanie mniej więcej w połowie drogi, to trzydzieści do czterdziestu pięciu minut kamiennych schodów od wejścia i to tam drzewa się rozstępują, a Kyoto pojawia się poniżej. Większość odwiedzających zawraca tutaj, co jest całkowicie rozsądną decyzją i powodem, dla którego górna pętla jest cicha.
Idąc dalej, pełna pętla wokół góry Inari to około czterech kilometrów i zajmuje dwie do trzech godzin. Szczyt ma dwieście trzydzieści trzy metry i, szczerze mówiąc, nie ma z niego widoku. Zamiast tego jest cisza, mech, małe kamienne ołtarze, których nikt nie fotografuje, i od czasu do czasu posąg lisa ze zwojem albo klejnotem w pysku — tak właśnie czuje się górę, gdy tłum jest kilometr poniżej.
Lisy to też nie dekoracja. Kitsune są posłańcami Inari, a przedmioty, które trzymają, to słownik: klucz otwiera spichlerz ryżu, klejnot przechowuje ducha, zwój niesie naukę, a snop ryżu to samo żniwo. Gdy ktoś ci to wskaże, przestajesz je mijać obojętnie.